Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej w Świdniku

Służba Charytatywna

Jako chrześcijanie wierzymy w prawdziwość i autorytet Biblii jako Słowa pochodzącego od Boga zgodnie z tym co pisał apostoł Paweł, sługa i męczennik Jezusa Chrystusa:

„Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, Aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2 Tym.3:16-17)

W związku więc z naszą wiarą oczywiste jest, że to właśnie Biblia jest źródłem naszych inspiracji. To przez nią pozwalamy Bogu kształtować nas samych, to przez nią wierzymy, że uczymy się jak żyć, aby podobać się Bogu. Przez nią też poznajemy co jest dobre, a co złe, w oczach naszego Stwórcy. Przede wszystkim jednak wierzymy że przez Biblię możemy poznać samego Boga, poznać jego serce, jego myśli, jego plany, poznać jakim jest naprawdę.

Służba Charytatywna „Agape” KChWE w Świdniku jest motywowana przez Słowo Boże, czyli Biblię. Nie wstydzimy się tego, gdyż jesteśmy przekonani, że właśnie nasz Stwórca wie najlepiej jak powinno wyglądać nasze życie w relacji z Nim oraz z otaczającymi nas ludźmi. Tak jak zegarmistrzowi jesteśmy wstanie zaufać co do naprawy naszego zegarka, tak o wiele większą wiarę mamy w to, że Bóg, który stworzył człowieka, wie najlepiej, jak ma wyglądać nasze życie, tak, abyśmy naprawdę byli spełnieni i radośni w Nim. Odnosi się to do każdej dziedziny naszego życia, czy to stosunku do pracy, rodziny, relacji z bliźnimi, moralności itd. Chcę zaznaczyć przy tym, że nie jest to tylko teorią, ale na samych sobie doświadczyliśmy że istotnie Biblia jest żywym Słowem Bożym i przesłanie w niej zawarte może przemienić nawet najgorsze życie w coś czystego i dobrego, oczywiście przez Bożą Łaskę.

Popatrzmy więc, co same Słowo Boże mówi o nazywanej tu przez nas służbie charytatywnej, którą najprościej nazwiemy pomaganiem innym otaczającym nas ludziom w ich potrzebach. Sam nasz Pan Jezus Chrystus nauczał o tym. W ewangelii Mateusza rozdziałach 5,6 i 7 jest zapisane tak zwane „kazanie na górze” wygłoszone przez Jezusa. W całej tej przemowie Pan Jezus kładzie fundamentalne nauki w temacie, jak ma naprawdę wyglądać życie człowieka wierzącego w Boga, chcącego temuż się Bogu podobać. I w tym kazaniu jest pewien werset, który niejako podsumowuje te nauki:

„A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie, taki bowiem jest zakon i prorocy” (Ew. Mat. 7:12)

Inny fragment ukazujący tę samą prawdę:

„Nauczycielu, które przykazanie jest największe? A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana , Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy” (Ew. Mat. 22:36-40)

Widzimy tu fundament tego, co nauczał Jezus: miłować Boga i miłować bliźniego swego jak siebie samego. Kochaj Boga i czyń ludziom tak, jakbyś chciał, aby czyniono tobie. Znaczy to, że jeśli spotykamy głodnych, chorych, oraz potrzebujących jakiejkolwiek innej pomocy, to nie powinniśmy się od nich odwracać, ale w miarę możliwości czynić im tak, jak my chcielibyśmy, aby nam uczyniono, gdybyśmy znaleźli się w podobnej potrzebie. Więc jako chrześcijanie nie możemy być obojętni na potrzeby innych, otaczających nas ludzi, ale jako ci, którzy poznali miłość Bożą, w miarę możliwości staramy się pomóc naszym bliźnim. Miłość, w tym znaczeniu jakim pokazuje ją nam Jezus, jest czymś praktycznym, co ma pokrycie w czynach i jest całkowicie w opozycji do obojętności i egoizmu. Jezus mówi nam, byśmy miłowali swego bliźniego i tu pojawia się pytanie: „Kto jest tym bliźnim?”. Otóż był już ktoś, kto zadał to pytanie, wtedy otrzymał odpowiedź od Jezusa:

„A oto pewien uczony w zakonie wystąpił i wystawiając go na próbę, rzekł: Nauczycielu co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego? On zaś rzekł do niego: Co napisano w zakonie? Jak czytasz? A ten, odpowiadając, rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego jak siebie samego. Rzekł mu więc: Dobrze odpowiedziałeś, czyń to, a będziesz żył. On zaś, chcąc się usprawiedliwić, rzekł do Jezusa: A kto jest moim bliźnim? A Jezus, nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców, którzy go obrabowali, poranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego. Przypadkiem szedł tą drogą jakiś kapłan i zobaczywszy go, przeszedł mimo. Podobnie i Lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, przeszedł mimo. Pewien Samarytanin zaś, podróżując tędy, podjechał do niego i ujrzawszy, ulitował się nad nim. I podszedłszy opatrzył rany jego, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. A nazajutrz dobył dwa denary, dał je gospodarzowi i rzekł: Opiekuj się nim, a co wydasz ponad to, ja w drodze powrotnej oddam ci. Który z tych trzech, zdaniem twoim, był bliźnim temu, który wpadł w ręce zbójców? A on rzekł: Ten, który się ulitował nad nim. Rzekł mu Jezus: Idź i ty czyń podobnie” (Ew. Łuk.10:25-37)

Tutaj Jezus daje przykład człowieka, który zaopiekował się kimś całkowicie mu obcym, ale potrzebującym pomocy, który znalazł się na jego drodze. To mógł być nawet ktoś innego koloru skóry, może innego wyznania i innej kultury, tego nie wiemy. Jezus kładzie nacisk tylko na to, że był to ktoś w potrzebie. I człowiek nazwany Samarytaninem w tej historii jako jedyny okazał współczucie i pomógł potrzebującemu. Pan Jezus kończy to słowami: „Idź, i ty czyń podobnie. I te same słowa Jezus kieruje dziś do nas, którzy nazywamy się Chrześcijanami: „Idźcie, i wy czyńcie podobnie”. To właśnie w Jego rozumieniu oznacza miłowanie bliźniego. Jako ludzie, którzy chcą przede wszystkim podobać się swemu Panu i Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi, chcemy tak czynić. Zaznaczając, że to On sam daje nam miłość do ludzi i sprawia w nas pragnienie niesienia pomocy ludziom potrzebującym udzielając nam swej cudownej łaski.

Tak w skrócie wyglądają motywacje i cel istnienia Służby Charytatywnej KChWE w Świdniku. Chcę także dodać, że środki, które otrzymujemy z różnych źródeł, są odpowiedziami Boga na modlitwę do Niego jako naszego Niebiańskiego Ojca, który daje dobre dary tym, którzy o nie proszą. Uważamy Go za główną siłę napędową tej Służby, jednocześnie wierząc i uznając Pana Jezusa Chrystusa za głównego sponsora tej służby oraz tego, który w odpowiedzi na modlitwę może otworzyć każde drzwi, tak, że nikt ich nie zamknie. W związku z tym nie uzurpujemy sobie jakiejkolwiek chluby w związku z tym działaniem i nie szukamy u ludzi żadnego poklasku, oddając wszelką chwałę naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Siebie samych postrzegamy jako kruche, gliniane naczynia, które Bóg w swej wielkiej łasce może czasami użyć jak sam chce, gdyż życie nasze jest w jego rękach. Więc to nie tym kruchym, popełniającym nieraz błędy naczyniom należy się jakiekolwiek uznanie, lecz Temu, który tych naczyń używa, tj. samemu Bogu. Temu Bogu, który pokazał najlepiej jak można kochać bliźniego, gdy posłał swego jedynego Syna na świat, aby zbawić nas grzeszników. A jedyną Jego motywacją była czysta, bezwarunkowa miłość do swego stworzenia, to jest do mnie i do Ciebie.

„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Ew. Jana 3:16)

„Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” (EW. Jana 15:12)


Starszy zboru KChWE w Świdniku
Piotr Jęczeń
©2006-2017 KCHWE Świdnik <><